Zakładka do książek. Trywialne. A może niekoniecznie? Do tej pory używałem kartek zgiętych w pół, paragonów, widokówek. Co książka to inna zakładka. Tania. W zasadzie darmowa. Ale czy najlepsza?
W końcu natknąłem się na konkurs zakładek na printables (https://www.printables.com/pl/contest/297). Około 500 najróżniejszych projektów. Wyobraźnia ludzka ludzka nie zna granic – pomyślałem i zapragnąłem jedną z nich wydrukować. Ale jakie rozmiary są najlepsze? Jaka grubość takiej zakładki – by była dostatecznie trwała z jednej strony, ale też w miarę cienka, by zmieściła się między kartkami.
Fascynuje mnie prostota, więc wszystkie udziwnione zakładki z miejsca odrzuciłem. Świnki, pacynki, Simpsonowie, motyle czy nawet Statua Wolności – to było coś, czego nie trawię. Nawet czołg, dynia czy filiżanka.
Nie pasowało mi także, proste co prawda, ale składające się z plastra miodu, czy kratki rozwiązanie:
Są zbyt grube, a z kolei ich górna warstwa – zbyt cienka. Choć kształt powyższych zakładek wydaje się być najbardziej optymalny. Delikatny, prosty, bez zbędnych udziwnień (gdyby nie te dodatkowe wzorki).
Wygraną zakładką okazała się śmieszna, acz mało funkcjonalna i narażona na uszkodzenia (odłamania cienkich części), przyciśnięta przez kartki książki – mysz. Może raz wywoła uśmiech na twarzy, ale w codziennym stosowaniu chyba się nie sprawdzi.
Po przeglądnięciu wszystkich 493 wpisów, stwierdziłem, że moja zakładka powinna być trwała, elastyczna i jak najcieńsza. Bez zbędnych wzorków – które spowodują jej pogrubienie. Także bez ostrych krawędzi i kształtów, które mogą w niesprzyjających warunkach pozaginać kartki. Na końcu, powinna mieć proste wybrzuszenie, tak by równo przylegało do kartek – na tyle grube, by ich nie zaginało. Stąd wziął się wymiar: 0,6 mm grubości samej zakładki – zobaczymy jak wyjdzie wydruk, oraz 2 mm – wybrzuszenia. Co do szerokości i długości – tu wymiary należało wybrać doświadczalnie – drukując i używając takiej zakładki w książkach. Pierwszy strzał to było 16 cm długości i 2 cm szerokości. Wybrzuszenie – 1 cm szerokości.

Tak wygląda najprostsza zakładka. Funkcjonalna, prosta. Na wybrzuszeniu dodać tylko jakiś drobny dodatek (może romb) i będzie gotowa. Wydruk się udał. Tworzywo PLA, kolor bez znaczenia – w moim przypadku zielony. Pierwszy test – wkładam do książki, zamykam ją, zakładkę dociskam do kartek – jest OK. Trzyma się tak, jak było zaplanowane. Nie zagina kartek, nie nurkuje w książce, jest dostatecznie elastyczna.
Pędzę z gotową zakładką do przyszłych użytkowników (Research Users wg metodyki UX) i …
– Czemu ona taka wąska? Nie może być szersza?
– A czy może być coś innego, niż romb?
-A ja chcę ze swoim znakiem zodiaku.
-Zielona? A może być czarna?
-Hmm. – Myślę sobie – Prosta zakładka, a tyle wariantów. Każdy chce trochę inną. Każda ma wyrażać trochę jego. Dobra, popróbuję modyfikacji.
I tak powstał szerszy projekt bazowy:

I poszczególne modyfikacje bazy: pięciokąt, zestaw ze znakami zodiaku (tu postanowiłem wypróbować druk dwukolorowy). Efekt:

Jednak, by nie przesadzać w różnorodności, skupiłem się na zestawie znaków zodiaków. Postawiłem na kolorystykę stonowaną, klasyczną – czarny i biały. Jeszcze tylko znaki zodiaku, tak by były widoczne. I tu znowu kilka możliwości (och, w tak prostej rzeczy, jeden i ten sam projekt, a tyle możliwości). Pierwsze co mi przyszło do głowy, to wydruk z dwóch materiałów. Najpierw czarna zakładka, a potem biała nakładka z otwartą częścią w postaci znaku zodiaku. Pod spodem zatem widoczna byłaby czerń zakładki. Drugi wariant to to kolory odwrotne. Efekt:

Chyba lepszy wariant z czarną zakładką. Ale jeszcze jedna wariacja – dodanie otworów w samej zakładce, tak by uczynić ją lżejszą, bardziej interesującą. Pięciokąt foremny:

I jeszcze jedna próba:

Wydruk w całości jednym kolorem, a potem sam znak w innym (w tym przypadku białym) wciśniętym w otwór o tym samym kształcie – i to jest coś co wydawało mi się ostatecznym projektem. Dałem owe projekty do testowania testerom.
Minął tydzień.

I okazało się, że zakładka jest na tyle giętka, że tester mimochodem machał sobie przed nosem , czytając jednocześnie książkę. Efekt jest jednoznaczny. W najmniej wytrzymałym miejscu, zakładka zniszczyła się. Projekt zatem musiał ulec małej modyfikacji i powrócić do pierwotnej struktury. Tak zatem prezentuje się ostateczna wersja (z przykładowym znakiem zodiaku:

A jak się spisuje? Dla mnie rewelacyjnie. Jest na tyle cienka, że nie wypacza książki, część ze znakiem opiera się na kartkach, także jest duża szansa że nie zniknie w książce, jest widoczna, unikalna – każdy ma swoją, rozróżnianą po własnym znaku zodiaku. W zasadzie niczego więcej nie potrzebuję od zakładki.
